Nowy, nowy, nowy ja…
Rzutem na taśmę udało mi się napisać ten tekst. Jest już prawie 17. w Sylwestra, trwa kuchenna krzątanina, a to oznacza, że nowy rok już stoi na klatce schodowej, gotowy załomotać w drzwi. Obiecałem sobie, że w tym mijającym roku będę pisać raz w tygodniu. Jak widać po moich wpisach, słowa nie dotrzymałem. Ale po
